Już wtedy wiedziałam, że coś się zmieniło. Doświadczyłam Bożej obecności, która wyciąga z nędzy samotności, egoizmu, depresji, wszystkich możliwych pomyłek, zepsutego małżeństwa. Jak refren wracało do mnie słowo z Księgi Ozeasza: "Chodźcie, powróćmy do Pana, On nas zranił, On też uleczy". Trochę czasu minęło zanim
Gościem najnowszego odcinka z serii Na Werandzie Podcast jest Bartłomiej Orchowski - pochodzący z Mazur marynarz - oficer nawigacyjny na statkach konstrukcyjnych. Bartek jest czynnym sportowcem, mistrzem Polski, Europy i świata w weighted calisthenics (streetlifting). Jest również byłym mistrzem Polski w amatorskim MMA jako junior. Jego hasłem, które towarzyszy mu na co dzień jest #
J.S. Pelczar. Krzyżem w znaczeniu duchownem nazywamy wszelkie cierpienie duszy lub ciała, a nazywamy dlatego, że cierpienie wolę naszą krzyżuje, i że Zbawiciel wybrał krzyż za narzędzie swoich cierpień. Różne są krzyże, — a godłem ich jest krzyż Chrystusów. Wszystkie te krzyże różnią się od siebie postacią i ciężarem.
Osoby, na których nam zależy].. To nie Bóg zadaje nam ból, nie On sprawia, że płaczemy - to wszystko czynią inni - ludzie wokół nas.. Nie mamy prawa, by oskarżać o to Pana Boga Pretensje możemy mieć wyłącznie do ludzi :/ Bóg nie chce zrobić nam krzywdy, chce, abyśmy byli szczęśliwi
A Jezus specjalnie do nich nie przychodził, On wiedział że Łazarz choruje, świadomie zostawił ich samych, mówi: "raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli." Wystawia ich na próbę, chce ich zawierzenia, wierności i miłości w dramatycznej dla nich sytuacji. Oni widzą wycinek tej sytuacji, On widzi
Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Dla wielu naszych współczesnych wiara w Boga wszechmocnego i wszechwiedzącego nie da się pogodzić z daną ludziom prawdziwą wolnością wyboru. Skoro Bóg wie wszystko, co ma się wydarzyć, i jeśli ma jakieś plany dla swego stworzenia, po co łamać sobie głowę i wysilać się, żeby dokonać właściwego wyboru? Przede wszystkim pojęcia „projekt” albo „plan” Boży nie oznaczają czegoś w rodzaju księgi, gdzie wszystko z góry zostało zapisane. Chodzi po prostu o to, że istnienie świata i nasze własne życie nie są wynikiem jakiegoś przypadku, że istniejemy w jakimś celu. Bóg stworzył świat i ludzi, abyśmy mogli nawiązać z Nim więź, aby podzielić się z nami swoim życiem. Tak mówi o tym stary hymn: „W Chrystusie Bóg nas wybrał przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem w miłości.” (List do Efezjan 1, 4). Wszystkie wydarzenia, w których Bóg objawia się ludziom, układają się w porządek logiczny, nie chronologiczny. Polega on na tym, że Bóg pragnie dawać nam pełnię życia w komunii z sobą. To właśnie jest Jego „projekt”, jedyna jego wola, i nie jest ona niczym innym, jak wyrazem Jego miłości. To pragnienie dawania miłości wyraża się w wielkiej różnorodności osób i sytuacji. Objawia się przede wszystkim darami, jakimi Bóg obdarza swoje stworzenia. W tym, co dotyczy ludzi, jednym z największych darów jest zdolność dokonywania wyborów, wolność działania. Ten dar jest istotny, ponieważ Bóg pragnie, żebyśmy odpowiadali miłością na Jego miłość. Wymuszanie lub sterowanie naszymi wyborami byłoby całkowitym przeciwieństwem Jego planu, ponieważ uniemożliwiałoby miłość. Błąd wiary, która sądzi, że wszystko zostało ustalone, jest efektem pomylenia Boga takiego, jakim On jest, z czasem, który jest stworzony. Bóg nie jest podporządkowany naszemu czasowi. On nie istnieje ani „przed”, ani „po”, On Jest. W Ewangelii według świętego Jana Jezus mówi: „Zanim Abraham stał się, JA JESTEM.” (J 8, 58). Punktem spotkania Boga z nami może być tylko chwila obecna, ktoś nawet nazwał Boga „wiecznym teraz”. Bóg nie stworzył świata po to, żeby później usunąć się w swoje „wspaniałe odosobnienie”. Przeciwnie, przez swojego Ducha przeżywa każdą chwilę naszego życia razem z nami, dodaje nam odwagi, byśmy je wiedli w jak największej harmonii z wolą Jego miłości. Boży plan wcale nie jest z góry ustalony, przeciwnie, polega na tym, że wspólnie z Nim tworzymy minutę po minucie przez całe nasze życie, starając się w pełni odpowiadać na dar Jego miłości solidarnością i służbą innym ludziom. Co dla człowieka wierzącego oznacza wolność wyboru? Wolność jest rozumiana na wiele sposobów. W naszych czasach chętnie podkreśla się aspekt wyboru – być wolnym, to znaczy móc samodzielnie decydować, kim chce się być i co chce się robić. Takie myślenie idzie aż tak daleko, że dla niektórych osób Bóg mógłby być wrogiem człowieka, ponieważ rościłby sobie prawo do tego, by dyktować mu, jak powinien się zachowywać. W rezultacie wiara pozbawiałaby nas wolności. Aby w pełni zrozumieć wolność, trzeba odróżnić dwa poziomy. Na pierwszym poziomie wolność polega na dokonywaniu wyborów, których nie ograniczają okoliczności zewnętrzne. Bóg, stwarzając istotę ludzką na swoje podobieństwo, obdarzył ją zdolnością dokonywania wyboru. Nic w nas nie jest z góry zaprogramowane. Aby się rozwijać, musimy podejmować kroki, których nikt za nas nie może wykonać. I, jak często zwykło się mówić, nawet rezygnacja z wyboru jest wyborem! Ta zdolność wybierania, sama w sobie dobra i niezbędna, nie wystarczy, aby osiągnąć prawdziwą wolność. Trzeba dokonywać wyborów ze względu na coś, nasze działania zmierzają do jakiegoś celu. Abyśmy stawali się naprawdę wolni, tym celem powinno być stawanie się tą osobą, którą naprawdę jesteśmy, pełne rozwijanie naszej tożsamości. Widać, że koncepcja wolności, która zachęcałaby nas do robienia byle czego, jest wadliwa, nawet w planie czysto ludzkim. Istnieją wybory, które nas pomniejszają. Jeśli sięgnąć po przykład skrajny – ktoś, kto w sposób „wolny” postanawia się narkotyzować, a nawet popełnić samobójstwo, podcina gałąź, na której siedzi i pozbawia się możliwości podejmowania jakichś następnych decyzji, które mogłyby przynieść mu szczęście. „Przenikasz i znasz mnie, Panie”, śpiewa psalmista (Psalm 139, 1). Skoro stwórca serca ludzkiego jest Tym, kto zna je lepiej niż ktokolwiek inny (zob. Księga Jeremiasza 17, 9-10), przy Jego pomocy będziemy w stanie dokonywać wyborów, które poprowadzą nas do naszej prawdziwej tożsamości, a więc do prawdziwego szczęścia. Bóg pomaga nam najpierw swoim Słowem, które wskazuje nam pewny sposób postępowania i które osiągnęło pełnię w życiu Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Dalej pomaga nam zsyłając do naszego wnętrza swojego Ducha, owoc śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Ufając Bogu i starając się podążać Jego drogami, nie wyrzekamy się swojej wolności – wykorzystujemy naszą zdolność wolnego wybierania, aby stawać się naprawdę sobą dzięki więzi ze Źródłem naszego istnienia. Tworzymy przestrzeń, w której w pełni może rozwijać się życie ludzkie w nas i wokół nas.
Dlaczego? Bez względu na to czy ludzie są wierzący czy nie w ten jeden dzień w roku wszyscy trzymają się ściśle Bożego nakazu: „Oto dla was ustawa wieczysta: Dziesiątego dnia siódmego miesiąca będziecie pościć. Nie będziecie wykonywać żadnej pracy, ani tubylec, ani przybysz, który osiedlił się wśród was” (Kpł 16, 29). To Święto Pana to Jom Kippur czyli Dzień przebłagania czy Sądny dzień. Jest ono proroczą zapowiedzią sądu nad światem jakiego dokona Jezus gdy powtórnie przyjdzie. Jak Żydzi spędzają teraz ten dzień, kiedy nie ma już Świątyni gdzie mogliby składać nakazane przez Prawo Mojżeszowe ofiary? Żydzi spędzają ten dzień w synagogach modląc się, czytając całą Księgę Jonasza oraz poszcząc 24h. Jonasz – wielka ryba, znamy to. Co więc w niej takiego szczególnego, że Żydzi od wieków co roku w dzień Jom Kippur czytają właśnie tę księgę? Zanim Jonasz znalazł się w brzuchu ryby, znajdował się na statku z jednego konkretnego powodu – chciał uciec jak najdalej od Boga (por. Jon 1, 2-3). Co nim kierowało nie ma w tym momencie znaczenia. Ważne jest co z tym zrobił. Czasem bardzo łatwo jest nam ocenić zachowanie Jonasza jako niedorzeczne. Przecież przed Bogiem nie można się ukryć. Założę się jednak, że – tak jak ja – też czasem próbujesz to zrobić. Prawdą jest jednak, że przed Bogiem nie można się ukryć i nie można ukryć przed Nim naszych czynów. Bóg już dawno zna wszystkie nasze czyny, zarówno te dobre jak i złe: Oczy Twoje widziały me czyny i wszystkie są spisane w Twej księdze; dni określone zostały, chociaż żaden z nich [jeszcze] nie 139, 16 Boże, Ty znasz moją głupotę i występki moje nie są zakryte przed 69, 6 Bóg zna nie tylko nasze czyny, ale też nie ukryją się przed nim nasze słowa a nawet myśli. Niech znajdą uznanie słowa ust moich i myśli mego serca u Ciebie, Panie, moja Skało i mój Zbawicielu!Ps 19, 15 Bóg za nas do głębi. Zna nasze serce (ducha – najgłębszą istotę tego kim jesteśmy) i zna nasze nerki (duszę – umysł, wolę, emocje, sumienie). Niechaj ustanie nieprawość występnych, a sprawiedliwego umocnij, Boże sprawiedliwy, Ty, co przenikasz serca i 7, 10 Tak jak Jonasz nie był w stanie ukryć się przed Bogiem tak nie ukryją się przed Nim żadne nasze czyny, słowa i myśli. Drugą rzeczą, która porusza mnie w Księdze Jonasza jest odpowiedź mieszkańców Niniwy na słowa Proroka – zupełnie inna niż postawa starotestamentowego kapłana Helego. W księdze Samuela czytamy o grzechach synów Helego, o których ich ojciec wiedział i przymykał na nie oko. Dlatego Bóg przez Samuela przekazał Helemu słowa o karze, która spotka cały jego ród. Odpowiedź Helego brzmiała „On jest Panem! Niech czyni, co uznaje za dobre” (1 Sm 3, 18). Jonasz też wcale nie wzywał do nawrócenia. On ogłaszał zagładę dla miasta. Jednak odpowiedź pogańskiego ludu Niniwy nie była przyjęciem tego z rezygnacją, tak jak zrobił Heli. Brzmiała ona: I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Wstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, oblókł się w wór i siadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie co następuje: Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Niech obloką się w wory – ludzie i zwierzęta – niech żarliwie wołają do Boga! Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą [popełnia] swoimi rękami. Kto wie, może się odwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, a nie zginiemy?Jon 3, 5-9 Mieszkańcy Niniwy nie przyjęli słów proroka z rezygnacją. Nie wpadli też na pomysł żeby używać życia przez kolejne 40 dni czekając na Bożą karę. Oni postanowili pościć i pokutować nie mając pewności czy Bóg ich wysłucha. Jednak w tym wypadku nie mieli nic do stracenia. A Bóg ich wysłuchał. W przeciwieństwie do tego co głosi współczesny świat i część duchownych Bóg, nie jest fałszywie miłosierny. On nie patrzy z miłosierdziem na ludzi przyzwalając na ich grzech. On okazuje swą miłość, ale tylko tym których serca są skruszone. Bóg jest święty i nie chce żeby cokolwiek nas od niego oddzielało, żaden grzech. Bóg chce abyśmy, kiedy mamy coś na sumieniu, zamiast próbować uciekać przed Nim, przyszli do niego ze skruszonym sercem. A dobrą nowiną jest to, że dzięki śmierci Jezusa, która była ostateczną ofiarą za grzechy wszystkich ludzi, kiedy wyznamy nasze grzechy przed Bogiem On wymazuje nasz zapis dłużny. Modlę się za was i za siebie: żebyśmy zawsze pamiętali, że Bóg jest kochającym Ojcem, który z otwartymi ramionami czeka aż przyjdziemy do Niego i wyznamy nasze grzechy tak by już nic nas z Nim nie rozdzielało; żebyśmy nie odkładali tego „na potem”, ale w każdej chwili byli gotowi na przyjście Jezusa. Modlę się też za członków Narodu Wybranego, aby w dniu Jom Kippur kiedy będą przez post i modlitwę przybliżać się do Boga rozpoznali, że ostateczną doskonałą ofiarą przebłagalną za grzechy był Jezus Chrystus. Więcej temat tego co Jom Kippur oznaczał dla Żydów w czasach biblijnych, jak wypełnił go Jezus i jak wyglądało jego świętowanie dowiecie się z najnowszego odcinka vloga Fundacji Namiot Spotkania: # 13 Rosh Hashana i Yom Kippur, czyli między Nowym Rokiem a Sądem? Photo by Jakub Kriz on Unsplash
Czy taka modlitwa może być wysłuchana? Autor Wiadomość Dołączył(a): Pn maja 10, 2010 23:32Posty: 25 Czy taka modlitwa może być wysłuchana? Od lat nurtuje mnie pytanie ale dopiero teraz ogląda "światło dzienne".Właściwie dwa Czytając wiadomości (np. na gdy czytam "w górach zginął taternik X" albo "nie żyje znany aktor" (obaj mi nie znani), mam odruch poprosić w myśli Boga "proszę o spokój ich dusz" albo "proszę o ich zbawienie". I tak poproszę ale od razu zapominam, bo czytam wiadomości gdy na ulicy miasta widzę karetkę pogotowia jadącą na sygnale, proszę tak: "Święty Krzysztofie, święty Łukaszu, proszę aby tą osobę uratowali".2. Co wieczór odmawiam modlitwę wieczorną (Ojcze nasz, Zdrowaś Mario ...), po czym proszę za ... i tu wymieniam moich najbliższych i siebie, po czym zmarłych poczynając od najbliższych a kończąc na różnych znajomych, sąsiadach - tych, których z jakichś przyczyn pamiętam (i wrogowie tam są). Modlitwę tą wieczorną "wspieram" popołudniową modlitwą Koronką do Miłosierdzia Bożego odmawianą w autobusie w myślach, gdzie niestety myśl zwykle ucieka i muszę się zmuszać aby się na modlitwie to w sumie około 35 osób z żywych i chyba z 45 zmarłych więc wymieniam te osoby szybko, te na końcu już są wobec powyższego szanse, że Bóg zechce takie prośby spełnić?PS Uciekająca myśl zdarza mi się nie tylko podczas modlitwy w myśli w autobusie ale także w domu na głos. Powodem są różne sprawy. So gru 30, 2017 17:22 Soul33 Moderator Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17Posty: 8192 Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? Nie ma przeszkód, aby Bóg każdą szczerą prośbę mógł druga sprawa, to możesz zaoszczędzić trochę czasu:Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go zatem tak się módlcie:Ojcze nasz, który jesteś w niebie (...).Mt _________________Don't tell me there's no hope at allTogether we stand, divided we fall~ Pink Floyd, "Hey you" So gru 30, 2017 17:52 Iago Dołączył(a): Pn lis 14, 2016 1:11Posty: 1409 Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? Ech, nie ma przeszkód. W takich sytuacjach zawsze przypomina mi się relacja jednego z nielicznych ocalałych członków żydowskiego Sonderkommando (komanda odpowiedzialnego za obsługę krematoriów i komór gazowych) w KL Auschwitz II - Birkenau, Shaula Chasana, numer obozowy 182527. W tych słowach wspomina sam moment gazowania:Zawsze było słychać krzyki przerażenia i rozpaczy. Ludzie często się modlili; można było usłyszeć שמע ישראל (Szema Jisrael). Jednak nikt im się nie przysłuchiwał i nikt nie patrzył. Jakże często mówiłem do siebie: gdzie jeśli nie tutaj będą miały miejsce cuda i znaki? Ale nic się nie działo. Nic. Tu nie chodziło o dziesięciu ludzi – tu chodziło o cały naród. Jednak nic się nie wydarzyło. twierdzę oczywiście, że jest to dowód, tudzież nawet jakaś solidna przesłanka względem chociażby problemu istnienia Absolutu. Dosyć zagadkowym wydaje mi się jedynie, dlaczego Dobry Bóg miałby wysłuchać literalnie mantry powtarzanej przez jakiegoś xyzt'a po przeczytaniu artykuliku na onecie, a nie wysłuchał całego modlącego się narodu – modlącego się o życie dla swoich rodzin, dla stojących wokół, nagich, stłoczonych niczym bydło matek, ojców, synów, córek, mężów, żon...Tak tylko celem refleksji. So gru 30, 2017 18:22 Soul33 Moderator Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17Posty: 8192 Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? Nie wiadomo, co Bóg wysłuchał i czy jakkolwiek zareagował. Skąd wiadomo, że Bóg nikogo w żaden sposób nie uratował? Jest Bogiem i nie ogranicza Go czas - mógł uratować kogoś zanim do tego obozu trafił. Albo jego bliskich. Albo mógł zadziałać jeszcze inaczej. Ostatecznie chyba wojna skończyła się i wiele osób jednak przetrwało?Na przykład Hitler w czasie wojny popełniał fatalne błędy strategiczne. A uniknął kilku zamachów. Niektórych niesamowitym zbiegiem okoliczności. Gdyby taki Rommel przejął władzę, wojna potrwałaby dłużej, a możliwe, że III Rzesza nie przegrałaby tak dotkliwie, zamiast tego kończąc ze znacznie większym własnym Itd. W zasadzie każdy scenariusz byłby gorszy. Gdyby w ogóle nie było Hitlera i wojny, możliwe, że jeszcze do dziś cieszylibyśmy się komunistycznym rajem od oceanu do oceanu. _________________Don't tell me there's no hope at allTogether we stand, divided we fall~ Pink Floyd, "Hey you" So gru 30, 2017 18:48 Iago Dołączył(a): Pn lis 14, 2016 1:11Posty: 1409 Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? Cóż, gdy przyjmie się a priori, iż faktycznie dobry, wysłuchujący modlitw Bóg istnieje, to wychodząc z tego założenia, można sobie szafować podobnymi nieweryfikowalnymi hipotezami. Ja natomiast podchodzę do sprawy z nieco innej strony – mam przed sobą świat wraz z całą jego historią i na tej podstawie, na podstawie weryfikowalnych faktów, staram się podejść do problemu Absolutu. Faktem jest, że wielu z zagazowanego narodu wznosiło modły. Faktem jest, że pomimo modłów Cyklon B dostawał się do ich organizmów i blokował proces uwalniania tlenu z czerwonych krwinek, w wyniku czego umierali w męczarniach. Aby te fakty obejść i dopasować do założenia Dobrego Boga wysłuchującego modłów oczywiście można snuć nieweryfikowalne bajania pod wezwaniem niewidzialnego różowego jednorożca, o tym, iż przed sama śmiercią byli magicznie teleportowani w jakieś fajne miejsce, a Sonderkommando w piecach paliło nie ludzkie zwłoki, ale ich idealne kopie etc. Można – niemniej, ja nie mam takiej potrzeby, gdyż nie staram się tutaj dorobić faktów pod teorię. Ale co kto lubi. So gru 30, 2017 19:34 Anonim (konto usunięte) Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? @ IagoGłównym zadaniem Pana Boga jest doprowadzenie nas wszystkich do nieba, gdzie "będziemy się wiecznie radować". Bóg nie zamierza podtrzymywać nas przy życiu w nieskończoność tutaj na ziemskim padole, inaczej nieustannie byśmy grzeszyli. So gru 30, 2017 19:45 Iago Dołączył(a): Pn lis 14, 2016 1:11Posty: 1409 Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? A jednak dobrze jest żyć. Inaczej zabicie dopiero co ochrzczonego niemowlaka byłoby dlań aktem najwyższej łaski i uczynkiem miłosierdzia. Poza tym istotne chyba jest to co się w owym życiu dzieje oraz jak Kochający Tata nas do siebie zabiera – nieśmiało pragnę wyrazić zdanie, iż znalazłby się chyba lepszy sposób niż Cyklon B, nierzadko poprzedzony gwałtami, torturami oraz ogólnie rzecz ujmując gehenną psychiczna oraz fizyczną. So gru 30, 2017 19:51 chwat Dołączył(a): N lis 08, 2015 16:27Posty: 4393 Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? Iago napisał(a):Faktem jest, że pomimo modłów Cyklon B dostawał się do ich organizmów i blokował proces uwalniania tlenu z czerwonych krwinek, w wyniku czego umierali w męczarniach. Aby te fakty obejśćKto obchodzi fakty, że "pomimo modłów Cyklon B dostawał się do ich organizmów i blokował proces uwalniania tlenu z czerwonych krwinek, w wyniku czego umierali w męczarniach"? _________________Jeżeli Boga nie ma, to co jest? So gru 30, 2017 20:01 Anonim (konto usunięte) Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? Iago napisał(a):Poza tym istotne chyba jest to co się w owym życiu dzieje oraz jak Kochający Tata nas do siebie zabiera – nieśmiało pragnę wyrazić zdanie, iż znalazłby się chyba lepszy sposób niż Cyklon B, nierzadko poprzedzony gwałtami, torturami oraz ogólnie rzecz ujmując gehenną psychiczna oraz Bóg nas zabiera do siebie, ale nas nie zabija - o to możesz mieć pretensje jedynie do zabójców, a są nimi zawsze ludzie. Bóg, owszem, dopuszcza do zła, lecz gdyby nikt nie chciał grzeszyć, Pan Bóg nie miałby do czego dopuszczać. So gru 30, 2017 20:08 Mrs_Hadley Moderator Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30Posty: 1813 Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? @xyzt czy jesteś skrupulantem? Modlitwa nie polega na recytacji, ani na przymusie. Wymieniasz w swojej modlitwie jakieś 80 osób, w jakim celu? Każdy człowiek potrzebuje modlitwy, ale nawet ksiądz nie wymienia kilku miliardów nazwisk, modli się po prostu za cały świat, za wszystkie dusze cierpiące itp., pozostały czas wykorzystuje na pogłębianie relacji z Bogiem. Co Bogu po wyliczance osób, które starasz się wymienić z prędkością karabinu maszynowego? On zna każdego człowieka i jego problemy, On pragnie kontaktu z Tobą, a Ty skupiasz się referowaniu ziemskich spraw, tak jakby Bóg nie był ich świadom. Przyjacielowi też mówisz o sprawach kilkudziesięciu ludzi, siebie pomijając? Należałoby się przyjrzeć myślom, które przychodzą Ci podczas modlitwy, a nie uciekać od nich w opisany przez Ciebie sposób. Wspomniałeś o tym spowiednikowi?xyzt napisał(a):1. Czytając wiadomości (np. na gdy czytam "w górach zginął taternik X" albo "nie żyje znany aktor" (obaj mi nie znani), mam odruch poprosić w myśli Boga "proszę o spokój ich dusz" albo "proszę o ich zbawienie". I tak poproszę ale od razu zapominam, bo czytam wiadomości gdy na ulicy miasta widzę karetkę pogotowia jadącą na sygnale, proszę tak: "Święty Krzysztofie, święty Łukaszu, proszę aby tą osobę uratowali".Dobrze życzyć bliźniemu, to również dobrze życzyć sobie. W przypadku wstawiennictwa świętych, to nie oni ratują daną osobę, lecz Bóg i nie zawsze uratowanie danego człowieka jest dobre, czasami lepiej dla niego umrzeć, nie znamy Bożej Woli, dlatego wedle ludzkiej analizy dokonujemy wyboru, co jest dla danego człowieka lepszą opcją. Wychodzi nam życie, bo tylko taką rzeczywistość znamy.@Iago, zamiast tworzyć offtop, załóż swój swój wątek o własnych natręctwach dotyczących Boga. Tu rozmowa dotyczy problemów z jakimi zmaga się @xyzt, nie @Iago. _________________Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg. 1 Kor 3, 7 So gru 30, 2017 20:23 xyzt Dołączył(a): Pn maja 10, 2010 23:32Posty: 25 Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? @Mrs_HadleyCytuj:Wymieniasz w swojej modlitwie jakieś 80 osób, w jakim celu?W takim samym, w jakim podczas wypominek ksiądz szybko wymienia imiona nawet ksiądz nie wymienia kilku miliardów nazwisk, modli się po prostu za cały światMilardów nie ale z 500 się przyjrzeć myślom, które przychodzą Ci podczas modlitwyNie wiem czy to o to chodzi ale są to myśli raczej życzliwe (chyba są takie skoro proszę o ich zbawienie). So gru 30, 2017 22:20 cupido1 Dołączył(a): Cz kwi 14, 2016 21:47Posty: 40 Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? xyzt - masz dość pogańskie podejście do wiary. Wiara to nie regułki, obrazki, figurki, etc traktowane mechanicznie i rutynowo. To głębsze wartości. So gru 30, 2017 22:41 chwat Dołączył(a): N lis 08, 2015 16:27Posty: 4393 Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? To co nazywasz "głębszymi wartościami", wymaga z punktu widzenia człowieka (jeśli miałoby być jakkolwiek uchwytne) sprowadzenia do sposobu poznania, jakim dysponujemy i jakim możemy się posłużyć. Praktykowanie wiary zawsze będzie w takiej czy innej formie sprowadzone do słów, czy wizerunków, posiadających pewną systematykę i ograniczenia. Ty z powodu różnic między Twoim systemem praktyk, a praktykami drugiej osoby, oceniasz system praktyk tej innej osoby jako "pogańskie podejście". _________________Jeżeli Boga nie ma, to co jest? N gru 31, 2017 8:06 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41855 Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? xyzt napisał(a):Od lat nurtuje mnie pytanie ale dopiero teraz ogląda "światło dzienne".Właściwie dwa Czytając wiadomości (np. na gdy czytam "w górach zginął taternik X" albo "nie żyje znany aktor" (obaj mi nie znani), mam odruch poprosić w myśli Boga "proszę o spokój ich dusz" albo "proszę o ich zbawienie". I tak poproszę ale od razu zapominam, bo czytam wiadomości gdy na ulicy miasta widzę karetkę pogotowia jadącą na sygnale, proszę tak: "Święty Krzysztofie, święty Łukaszu, proszę aby tą osobę uratowali".2. Co wieczór odmawiam modlitwę wieczorną (Ojcze nasz, Zdrowaś Mario ...), po czym proszę za ... i tu wymieniam moich najbliższych i siebie, po czym zmarłych poczynając od najbliższych a kończąc na różnych znajomych, sąsiadach - tych, których z jakichś przyczyn pamiętam (i wrogowie tam są). Modlitwę tą wieczorną "wspieram" popołudniową modlitwą Koronką do Miłosierdzia Bożego odmawianą w autobusie w myślach, gdzie niestety myśl zwykle ucieka i muszę się zmuszać aby się na modlitwie to w sumie około 35 osób z żywych i chyba z 45 zmarłych więc wymieniam te osoby szybko, te na końcu już są wobec powyższego szanse, że Bóg zechce takie prośby spełnić?PS Uciekająca myśl zdarza mi się nie tylko podczas modlitwy w myśli w autobusie ale także w domu na głos. Powodem są różne już kilka wieków temu, aby nie trudzić zapamiętywaniem imion, rozpraszaniem, prosił o modlitwę za zmarłych lat odmawiam tą modlitwę i często doświadczam jej skutków. N gru 31, 2017 10:38 Anonim (konto usunięte) Re: Czy taka modlitwa może być wysłuchana? Dzięki Alus za ten link, nie znalam tej modlitwy. N gru 31, 2017 18:51 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
Bez wątpienia strata najbliższej osoby jest jednym z najstraszniejszych doświadczeń na jakie możemy natrafić w swoim życiu. Śmierć sama w sobie stanowi nieodgadnioną tajemnicę ale kojarzy się ona ze złem oraz cierpieniem. Wielu zapewne zadaje sobie pytania: gdzie jest Bóg kiedy wokół nas dzieje się tragedia? Dlaczego Bóg zabiera nasze dzieci? Dlaczego Bóg zabiera nam najbliższych? Ponownie, jest to zagadnienie, na które można spojrzeć pod wieloma kątami. Nie raz ciężko jest pojąć ten Boski plan. W tym wypadku zastanawiamy się dlaczego Bóg zabiera nam osoby w najmniej oczekiwanym przez nas momencie? Czy może czymś zawiniliśmy? Czy Bóg jest na mnie zły? Jest to zdecydowanie złe podejście. W takich momentach buntujemy się przeciw Panu Bogu. Na wiarę nie można patrzeć egoistycznie, tylko i wyłącznie przez pryzmat własnej osoby. Należy postrzegać ją nieco szerzej. Wiarę należy postrzegać jako akt łaski jaka spływa na nas każdego dnia. Zawierzając Bogu, zawierzając jego planom musimy pamiętać, że trwamy w tym na dobre i na złe. Śmierć nie ma być dla nas karą. Czasami śmierć jest wynikiem wolnej wolni, którą zostali obdarzeni wszyscy ludzie, także Ci, którzy mają złe zamiary i są w stanie pozbawić życia innych. Co w przypadku kiedy Bóg zabiera do siebie dzieci? Na ten aspekt również należy patrzeć pod kątem nieustającej wiary w to co Boskie. Oczywiście Bóg wcale od nas nie wymaga abyśmy całkowicie pozbyli się cierpienia. Pan doświadcza nas takimi wydarzeniami i daje świadectwo tego Boskie. Nie zapominajmy jednak o Jego dobroci i miłosierdziu. Nawet jeżeli znajdujemy się w sytuacji beznadziejnej, w sytuacji bez wyjścia, mamy prawo cierpieć, mamy prawo być niezadowoleni. Jedyne czego Pan Bóg od nas chce, jest to nieustająca wiara w Niego i Jego możliwości. Pan przyzwyczaja nas, że śmierć jest nieodłącznym elementem naszego życia i śmierć jest postrzegana jako zło tylko tutaj na ziemi. Ludzie nieustającej wiary, ludzie pragnący miłosierdzia po śmierci doświadczają czegoś niesamowitego, czym jest życie wieczne u boku naszego Pana w niebie. Jest to największa nagroda jaka może spotkać chrześcijanina. Powinniśmy więc stale dążyć do pojednania z Panem, niezależnie od doświadczanych przez nas niedogodności w życiu ziemskim. Dla nas jako dla zwykłych istot żywych jest to wielka próba. Jesteśmy jednak stale doceniani i nagradzani. Chwile zwątpienia i słabości są rzeczą ludzką. Należy jednak pamiętać, że zawsze możemy liczyć na Boską łaskę, którą stale jesteśmy otaczani. Znajdujmy więc w sobie siłę aby zaufać Panu, nawet w sytuacjach największego żalu oraz kryzysu jakim jest śmierć bliskiej osoby.
Bóg nie zawsze odwołuje ludzi do siebie, kiedy są na to przygotowani. Ale także ludzie często odchodzą z tego świata przez zaskoczenie, niespodziewanie, a zatem całe życie, każdy dzień i chwila winny być przeżywane w perspektywie śmierci. Wtedy dopiero nasze życie nabiera właściwej mu wartości i jest w takiej cenie, jaka mu się należy. Zdarza się, że ktoś utracił życie w sposób niezawiniony, przez chorobę, wypadek, nagłą śmierć czy inne jeszcze jakieś nieszczęście. Pytanie, jakie kierujemy wówczas do Boga, brzmi ostro: czy musiał(a) umrzeć? Był tak dobry, tak wiele czynił dla drugich, dlaczego odszedł? Temperaturę pytania podnosi fakt, gdy zmarły miał małe dzieci czy odpowiedzialne stanowisko. Kościół wyznaje wiarę w Bożą Opatrzność, która powołała człowieka do istnienia i nie przestaje prowadzić go przez życie, otaczając go miłością i troszcząc się o niego. Przypomina o tym Katechizm Kościoła Katolickiego, kiedy uczy, że: Stworzenie ma właściwą sobie dobroć i doskonałość, ale nie wyszło całkowicie wykończone z rąk Stwórcy. Jest ono stworzone "w drodze" (in statu viae) do ostatecznej doskonałości, którą ma dopiero osiągnąć i do której Bóg je przeznaczył. Bożą Opatrznością nazywamy zrządzenia, przez które Bóg prowadzi swoje stworzenie do tej doskonałości. Wszystko zaś, co Bóg stworzył, zachowuje swoją Opatrznością i wszystkim rządzi, "sięgając potężnie od krańca do krańca i władając wszystkim z dobrocią" (Mdr 8,1), bo "wszystko odkryte i odsłonięte jest przed Jego oczami" (Hbr 4,13), nawet to, co ma stać się w przyszłości z wolnego działania stworzenia. Niemniej jednak Stwórca obdarzył człowieka właściwą dla niego wolnością, co oznacza, że cieszy się on możliwością podejmowania wolnych czynów, dobrych lub złych, za które również ponosi odpowiedzialność i jest wynagradzany; za dobre czyny słusznie oczekiwać może wynagrodzenia, na ziemi i w niebie, natomiast za złe postępowanie czeka go kara, także na ziemi i po śmierci. Człowiek ma również władzę nad swoim życiem. On nadaje mu ostateczny kształt. Poprzez swoje wybory, decyzje, pracę czy przyjaźnie każdy z ludzi doskonali (lub osłabia i niszczy) dar życia otrzymany bezpośrednio od swoich rodziców (pośrednio zaś od Boga). Są sytuacje, że ktoś utracił życie w sposób niezawiniony, przez chorobę, wypadek, nagłą śmierć czy inne jeszcze jakieś nieszczęście. Pytanie, jakie kierujemy wówczas do Boga, brzmi ostro: czy musiał(a) umrzeć? Był tak dobry, tak wiele czynił dla drugich, dlaczego odszedł? Temperaturę pytania podnosi fakt, gdy zmarły miał małe dzieci czy odpowiedzialne stanowisko. Dlatego kiedy z różnych względów zmuszeni jesteśmy pożegnać się z obecnym życiem, buntujemy się i kłócimy z Bogiem, że zabiera nas za wcześnie, bez przygotowania i z zaskoczenia. Ponieważ nie znamy daty swojej śmierci, jej ewentualność nie powinna być źródłem niepokoju, ale wezwaniem do czujności i odpowiedzialności za własne życie, do której wielokrotnie nawoływał Chrystus. Tak więc do Apostołów, którzy zasnęli w ogrodzie Getsemani, skierował słowa, które ważne są również dla nas: "Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe" (Mt 26,41). Bóg nie zawsze odwołuje ludzi do siebie, kiedy są na to przygotowani. Ale także ludzie często odchodzą z tego świata przez zaskoczenie, niespodziewanie, a zatem całe życie, każdy dzień i chwila winny być przeżywane w perspektywie śmierci. Wtedy dopiero nasze życie nabiera właściwej mu wartości i jest w takiej cenie, jaka mu się należy.
dlaczego bóg zabiera nam najbliższych